img 6180Mój ostatni artykuł mówiący o tragedii umyślnego wytrucia 30 rodzin pszczelich w pasiece jednego z naszych najbardziej doświadczonych i zasłużonych pszczelarzy wywołał reakcję jakiej zapewne nikt się nie spodziewał. Już w pierwszej dobie z informacją zamieszczoną na ten temat w internecie zapoznało się ponad 40 tysięcy osób. Rozdzwoniły się telefony z kraju i Europy. Słowa wsparcia płynęły zewsząd. W rozmowie z Burmistrzem widziałem jego

zatroskanie oraz usłyszałem słowa „czy u nas musiało się coś takiego wydarzyć?”. Gdziekolwiek pojawiałem się padało pytanie – czy to prawda? I słowa niedowierzania – jak? coś takiego u nas? Zawsze przy tym słowa wsparcia i potępienia. Jednomyślność wręcz niespotykana. Niestety na pewne wydarzenia ani Burmistrz, ani ja, ani większość mieszkańców naszej „Małej Ojczyzny” nie mamy wpływu. Zawsze i wszędzie znajdzie się ktoś taki, kto dziś być może już zrozumiał co zrobił naszemu koledze, ale i sobie. Boi się zapewne o wynik policyjnego śledztwa. Już wie, że jeśli prawda wyjdzie na jaw zostanie społecznie wykluczony. Ale nie warto już dłużej mówić o tak małym człowieczku. Słowa burmistrza nie dawały mi spokoju i nagle pojawiło się olśnienie, światełko w tunelu. Zadzwonił producent uli, właściciel firmy APIKOZ z prostym pytaniem - jak mogę pomóc? Krótko odpowiedziałem, ule w których wytruto pszczoły nie nadają się do ponownego zasiedlenia ponieważ środek trujący wniknął w drewno. My pszczelarze na wiosnę wesprzemy kolegę rodzinami pszczelimi, a dla poszkodowanego każdy nowy ul będzie niezwykle ważny. W odpowiedzi usłyszałem, pomogę. Po kilku dniach kolejny telefon zza miedzy. Mały producent uli z okolic Lądka Zdroju – firma „Bartodziej” i mamy kolejny ul. Po następnych kilku dniach  telefon od właścicielki szkoły CDS LIDER (prowadzącej nasze technikum pszczelarskie w Charbielinie). Krótka rozmowa i mamy kolejny ul. W ostatnią sobotę i niedzielę w naszym Ośrodku Szkolenia Rolniczego w Charbielinie odbyło się kolejne szkolenie podstawowe pszczelarzy. Ponad 100 osób (z kilku województw) uzyskało kwalifikacje pszczelarskie, korzystając jednocześnie z naszej gościnności i bazy noclegowej. Wykorzystaliśmy tę okazję do uroczystego przekazania poszkodowanemu nowych uli. Także tym razem nie obyło się bez udziału TVP. Chwaliliśmy się tym, że nie zostaliśmy z problemem sami, wróciła wiara i nadzieja w ludzi. Słowa wsparcia otrzymywane od naszych mieszkańców były i są niezwykle ważne, za które bardzo dziękujemy. Pokrzywdzony pszczelarz to nasz kolega, członek naszego koła, ale także mieszkaniec Głuchołaz i będziemy go solidarnie wspierać. 

Korzystając z okazji jaką jest możliwość podzielenia się z Państwem informacją proszę także przyjąć od pszczelarzy Miejsko Gminnego Koła w Głuchołazach najserdeczniejsze życzenia szczęśliwych, zdrowych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku. Niech na stołach nas wszystkich nie zabraknie miodu.                                 Antoni Ożóg - Prezes Koła Pszczelarzy